• Wpisów:10
  • Średnio co: 287 dni
  • Ostatni wpis:8 lata temu, 17:26
  • Licznik odwiedzin:3 134 / 3160 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
No, ale nudy! Teraz to można mnie zabić za takie beznadziejne opowiadania xD
I zaczęłam komentować blog Stanka (Niezwykle xD przystojny xD prowadzący "Ślepej Kiszki", jak i jego program. Jest dość ciekawie, ale najlepiej by było, jakby przeczytał mój komentarz xD
Ha, cóż to by było za show! xD

Postanowiłam, iż będę rzadziej dodawać wpisy...

...Ja pierdzielę, gadam do siebie ...

...Ponieważ mam nieco nauki I obowiązków Jak każdy
I poza tym chcę mieć czasu dla siebie, słodyczy (Otyłość mi nie grozi, Yeah!) i filmów na AXN, ew. w internecie
Muszę się zająć jeszcze plemionami (Dla zainteresowanych nick Different Nova, świat 23 ), książkami...

I to właśnie będzie moja przerwa na KitKat'a
Jak zjem Snickersa, to będę mieć siły na następne wpisy ^3^ Tym Snickersem będą komentarze, których nie dostanę, ha! xD
A potem przez wszystko razem Twix'niemy i będzie okej

Po lansersku, czego najbardziej nie lubię: Bye bye, słodziaki!(Obrzydliwe, doprawdy)
A po ludzku: Do zobaczenia! (Jak ja to kocham! )
 

 
Peter rozmasowywał sobie głowę, gdy Alex zaczęła się budzić. Jak pijana próbowała iść, potykając się co chwila.
-Pięknie - powiedział. - Po prostu pięknie! Nie wiemy gdzie jesteśmy, bez sprzętu..
-A policzyłeś swojego laptopa? - Warknęła Alex.
-Tu nawet zasięgu nie ma. Jedyne, co możemy zrobić, to pograć w Pasjansa, kierki albo porysować na Paincie. - Odparł cynicznie.
-Lepiej się przymknij i wymyśl coś... - W tym momencie Alex zapadła się pod ziemię.
-ALEX! - Chłopak zerwał się z miejsca i podiegł do krzaków, w których zniknęła Alex.
Nachylił się i...
No cóż, sam wpadł.
-Ładnie, chłopie. - Burknęła Alex otrzepując się z ziemi. - Teraz na pewno wyjdziemy!
-A tak w ogóle gdzie jesteśmy?
-Ślepy jesteś, że nie widzisz, że to pułapka? Myśl, idioto!
Alex spojrzała w górę.
-Słyszałeś to?
-Co?
-Szelest na górze.
-Masz halucynacje dźwiękowe.
-No nie mów? - Zdenerwowała się Alex, i wtedy znad krawędzi dołu zsunęła się lina.
-Jak ty to zrobiłaś? - Peter spojrzał się znacząco na Alex.
-A bo ja wiem? - Wzruszyła ramionami. - Spierdzielamy stąd!
Chwilę potem siedzieli na ziemi, rozglądając się za wybawcą.
-Hej, kto to był? - Zagadnął Peter.
-Nie wiem, ale... - Alex nabrała tchu i krzyknęła. - KImkolwiek jesteś, dzięki!
A wtedy z korony wierzby zeskoczyła wysportowana blodnynka. Długi warkocz sięgał niemal do jej kolan. Brązowe oczy wesoło połyskiwały w blasku słońca. Ubrana była, a raczej była obwiązana bandażami na każdej powierzchni ciała prócz twarzy. Na nie narzuconą miała luźną, bordową tunikę, przewiązaną opaską, na której był fragment stali z wyżłobionym znaczkiem.
Alex poznała te oczy, tą niesforną grzywkę opadającą na oczy, ten wykrój ust.
Widać blodnynka również poznała Alex.
A Peter stał jak oniemiały, gdy obie padły sobie w objęcia.
-Eleri! - Z oczu Alex popłynęły łzy. - Eleri! Jak..!?
-Och, Alex! - Eleri również się rozczuliła. - Nie wiem, tak jakoś nagle zniknęłam... I chwilę potem byłam w mieście. WYobraź sobie, jakto było!!
-Opowiedz. - Powiedział Peter, a Eleri zaczęła swą opowieść.
 

 
- Alex, zaczynam się ciebie bać! - Krzyknął Peter. - W życiu tak więcej nie rób!
- Eleri byłaby w niebie! - Uśmiechnęła się Alex. Chociaż na wspomnienie wesołej blondynki, która nagle zaginęła, Ogniowłosa nagle posmutniała.
-Hej, nie smuć się, tylko pomóż mi dźwignąć tego zabijakę! - Powiedziała Riley. Próbowała pociągnąć go za nogę i wciągnąć do szafy, ale z tego pomysłu zaraz zrezygnowała.
Alex tymczasem 'uprzątnęła' Claudię, układając ją pod łóżkiem jej starszego pana.
-Jak będzie chciała wstać, to pyknie się w łeb, o to ci chodzi, Alex? - Spytał Peter, szczegółowo oglądając swój laptop w poszukiwaniu uszkodzeń po Raito.
-No, mniej-więcej! - Mruknęła Alex. Riley w tym czasie udało się ułożyć Raito w jego łożu. Sięgnęła pod jego poduszkę. Coś zaszeleściło, zaszurało i już szatynka trzymała zadrukowaną kartkę A5.
-Hej, co to.. - Peter chciał zerknąć na owy dokument, lecz bruneta powalił prawy sierpowy.
-Riley! Co ty wyprawiasz! Oni się zaraz obudzą! - Krzyknęła zdezorientowana rudowłosa.
-Nie obudzą się. To persocony, a ty je wyłączyłaś. - Usłyszała Ogniowłosa zza jej pleców. Poczuła na ramieniu ciepłą dłoń...
-J...jak to?! - Wydusiła.
-Chyba oglądałaś "Chobits", prawda? To właśnie był persocon. - Zbytnio prawdziwy Kira uśmiechnął się złowieszczo. Alex chciała się obrócić i go uderzyć, gdy jej ręce nagle zostały skrępowane.
-Claudio, dziękuję ci. - Dodał szatyn. Dziewczynka dygnęła. Riley zapytała:
-Mogę czytać? Chyba nie są nam potrzebni?
-Ależ Raito, mój bracie, chyba nie pozwolisz jej czytać? Ona może nas z zemsty wysłać w jakąś historię! - Claudia podniosła głos. - Wpisz ich imiona do zeszytu, proszę!
- Och, Claudio, nie dosyć masz śmierci? - Raito pokręcił głową. - Riley, czytaj.
Z różowawych ust szatynki popłynęły słodkie słowa, za słodkie jak na tą historię. Alex widziała, jak na obraz pokoju Kiry nasuwa się widok lasu, jak mgła przyćmiewało to wszystko jej umysł. Dawno przestała czuć dłoń szatyna, jedyne, o czym pamiętała, to o Peterze.
Jeden fakt wydał jej się wyraźnijeszy od innych.
Takie właśnie uczucie ogarnia, gdy szybujesz po między literami, aby potem znaleźć się w innej rzeczywistości.
 

 
-No, no, co za niespodzianka! - Mruknęła z ironią dziewczynka. - I co ja mam z wami zrobić?
-Może nas wypuścisz? - Zasugerowała niewinnie Alex.
-Claudiaa, czemu kolejny raz, w dodatku bez pardonu, włazisz mi do pokoju? - Jęknął sennie Raito i wstał z dwuosobowego, szerokiego łóżka z mnóstwem poduszek.
-Damn it... - Zaklęła cicho Alex, czując jak nagle robi jej się gorąco. Dlaczego? Niedość, że ten wysoki szatyn był BEZ koszulki (Co stanowiło, nie powiem-!- miły dla oka widok), to na sobie miał jedynie białe bokserki w serduszka.
-Ubierz się, chłoptasiu. - Zauważyła bezceremonialnie Riley. - Inaczej twoja młodziutka rudowłosa lektorka ci się zapali. No co, przecież widzę! - Dodała na swoją obronę Riley, gdy tylko poczuła na sobie wściekłe spojrzenie Ogniowłosej.
-Mnie tam jest wygodnie! - Wzruszył ramionami Raito. - Taki miły przeciąg. - Parsknął.
-Co mam z nimi zrobić? - W głosie Claudii słychać było grozę, która wzbudziła w dwójce przyjaciół - Alex i Peterze - dreszcze.
-Daj im cośna ząb, a ja się w coś ubiorę. - Mrugnął porozumiewawczo do Alex.
-Palant! - Mruknęła Ogniowłosa.
-Pomimo zaistniałych okoliczności, chcę prosić o ciastka! - Powiedział śmiało Peter i roześmiał się razem z Kirą. Alex spojrzała na swego przyjaciela wzrokiem pełnym ni to oburzenia, ni to zdziwienia.
-No to ja chcę kawusię.. - Palnęła Riley.
Alex spojrzała na towarzystwo. Claudia miała broń, Kira notes, Peter... Nic, tak właściwie, a Riley gitarę. Tak samo nic nie miała Alex. Rzuciła znaczące spojrzenie swoim znajomym z niedoli.
-Co? - Szepnął bardzo cicho Peter.
-Co kombinujecie? - Powiedziała głośno Claudia. "Oho! Widać to jednak ta Claudia-wampir" Pomyślała Alex.
-Było się tego domyślić... - Kira podszedł do Alex i ujął ją za podbródek. - O czym myślisz, moja ty zatwardziała czytelniczko?
-Hę? O tym, żeby ci przyrabać! TERAAAZ! - Wrzasnęła Alex i kopnęła Raito w... No, w czuły punkt. Zgiął się w pół i odsunął na parenaście kroków. Riley powaliła (I jednocześnie złamała swoją gitarę) Claudię.
- No nie! Moja gitara! - Krzyknęła.
Raito bardzo szybko pozbierał się i szybkimi krokami zbliżał się do już stojącego i ogarniającego wzrokiem całą sytuację Petera. Już, już miał go uderzyć, gdy...
-To ja poproszę o biszkopy, Kira! - Krzyknęła ze śmiechem Alex, trzymając w rękach laptop Petera, którym powaliła Kirę.
 

 
-A więc? Co mamy zrobić? - Spytał Peter.
-Skąd mam wiedzieć? Jestem tylko lektorką. - Odpowiedziała mu Riley i wzruszyła ramionami.
Peter poczuł do niej niechęć. Zacisnął dłonie i począł myśleć, chodząc w kółko. Co robić, co robić... Myślał. Wtem przyszedł mu do głowy pewien pomysł.
-To nieco ryzykowne i szalone... Ale..
-Co "ale"? Kolejny twój szalony plan? Otstanim razem o mało nie podpaliliśmy Eleri! - Powiedziała podniesionym głosem Alex.
-Zaczynasz się mi podobać, Peter. - Riley puściła do niego oczko. - Przypominasz mi mnie.
-Alex, mogłabyś czytać? - Spytał.
-Ja? W takiej sytuacji?! Chyba kabelki ci się przegrzały, szaleńcze! - Spojrzała mu w oczy i zobaczyła tam dziwny błysk. - Nie, nie.! Tego nie da się zrobić!
-Dopóki nie spróbujemy, nie uda nam się na pewno. - Riley zaczęła grać "Miss Murder". Spojrzała z wyższością na rudowłosą. Alex poczuła się jak szara mysz, która boi się wszystkiego.
Peter wyjął z torby laptopa i odpalił mnóstwo programów, które po chwili zniknęły ustępując miejsca rzędom literek.
-Czytaj. - Powiedział chłopak i odsunął się na bok.
Bez słowa Ogniowłosa spojrzała na tekst. Po długiej chwili otworzyła usta i zaczęła mówić. każde słowo zdawało się nie pasować do tej dziewczyny ze strachem w oczach.
Wszystko wokół zawirowało. Inne pomieszczenie zdawało się nasuwać na to, co było wokół. Riley wstała, a w oczach miała obłęd.
-Nie, do cholery, to nie tak miało być! - Krzyknęła, desperacko rzucając się na ziemię.
Alex roejrzała się dookoła. To nie była cela. Nie czuła wolności. Ale zauważyła jedno - wycelowane w nią i w jej towarzyszy dwie lufy pistoletów, trzymanych przez małą ośmiolatkę.
-Niespodzianka!- Dziewczynka uśmiechnęła się krzywo. - Lepiej, żebyście byli cicho, inaczej obudzicie pana Raito! jak myszy pod miotłą.
Alex teraz dopiero zauważyła młodzieńca w głębokim fotelu, który drzemał lekko chrapiąc. "Kolejne komplikacje! Po prostu pięknie." Pomyślała.
 

 
Peter poczuł narastającą senność. ZIewnął raz, drugi i padł na podłogę.
Gaz wypełnił pokój. Alex czym prędzej zakryła sobie usta i nos, lecz długo nie wytrzymała. Padła na podłogę jak nieżywa.

Ośmiolatka zerknęła na etykietę sprayu i całą jego zawartość wypryskała do wnętrza celi. Zauważyła upadającą ogniowłosą i włożyła maskę gazową.
Gaz powoli się ulatniał przez kraty. Dziewczynka otworzyła celę. Rozejrzała się. Czysto.
-Wchodź. - Mruknęła. - Riley, pośpiesz się!
-No, okeeej, okeeej.. - Wysoka postać wychyłnęła z cienia.
-Właź! - Mała dziewczynka o biszkoptowych włosach wyciągnęła broń zza paska. - Właź, póki jestem cierpliwa!
-Spoks! - Postać podnosła ręce w poddańczym geście. - Już włażę...
-Że też taką robotę mi przydzielono... - Mruknęła znowu ośmiolatka.
-Czego się czepiasz, mała. Wolałabyś wpisywać imionka i zabijać, tak jak Kirka? - Zadrwiła postać.
-Nie nazywaj go tak!! - Dziewczynka wystrzeliła z broni do postaci i ogłuszyła ją. Zdmuchła dym z lufy i schowała pistolet. - No to mam Riley z głowy...

Riley uderzyła natarczywość gazu usypiającego. Powieki zdawały robić się oraz cięższe i cięższe.. W końcu usnęła przytulona do swej gitary.

Alex zamrugała nerwowo parę razy i poczuła nagle zimno podłogi. W życiu już nie będę spać na podłodze, pomyślała. Usiadła i przetarła oczy. Dopiero teraz zauważyła ciekawie przyglądającą się jej i Peterowi nadnaturalnie wysoką dziewczynę. Miała brązowe, zmierzwione włosy, które sterczały na wszystkie strony, oczy miała zmrużone, więc koloru nie dało się określić. Ubrana była w czarny, krótki top na ramiączkach, luźne ciemnozielone spodnie i przyciskała do siebie czerwoną, elektryczną gitarę.
-Cześć! - Powiedziała do mnie śmiało. Ustawiła sobie gitarę i zagrała parę nut. - Jestem Riley, a ty i twój.. hm, no właśnie?
Alex właśnie uświadomiła sobie, że spała niedaleko Petera, co wyglądało.. Chyba tego nie trzeba opisywać.
-Ee.. Ja jestem Alex, a to mój PRZYJACIEL I KOMPAN, SPEACJALISTA OD...
-Dziewczyn? - Wtrąciła Riley ze śmiechem.
-Niee.. Od elektroniki, nazywa się Peter..
-Może trzeba go obudzić? - Spytała z błyskiem w oku towarzyszka.
-Próbuj, ja Ci mówię, nie uda Ci się. - Rzuciła ogniowłosa.
Riley podeszła do Petera i potrząsnęła nim niemałą siłą.
-Mamusiu, daj mi jeszcze pospać.. - Mruknął i polożył dłoń na ręce Riley.
-Dobrze, synciu. - Riley nabrała zamachu i trzepła go w głowę.
-AUUUUUUUUUUUĆ! DO CHOLERY, CO TU SIĘ DZIEJE?! - Peter nagle stanął na równe nogi. - TAK MNIE TRZEPIĄ.. O, dzie..dzień dobry pani! - Peter zarumienił się na widok dość odważnej pozy Riley. - Miło mi poznać, panią...??
-Mów mi Riley. - Potrząsnęła mocno jego dłonią. Górowała nad nim widocznie nie tylko wzrostem (Półtora głowy, tak dokładniej, a kto nie wie, ile to jest, to informuję, że ok. 30 cm) , ale też śmiałością.
-A więc, co tu robicie? -Usiadła. Wygrywała na spokojnie nuty piosenki 'Run to the hills'.
-No cóż, w każdym razie nie z własnej woli. Alex jest.. - Peter również usiadł.
-Lektorką, aha, to wiem. Inaczej tu byście nie siedzieli, nie? - Dodała widząc ich zdziwione miny.
-Nno... Czego on chce? - Spytała Alex. Nadal stała z tym swoim smutnym wzrokiem.
-Wrócić do domu. A my mamy mu w tym pomóc. I obdarzyć go jakimś powerem czy czym tam. - Wzruszyła ramionami.
-Ale DLACZEGO? Jemu wyraźnie się tu podoba. Nikt go nie zna, nie ściga.. - Powiedział Peter.
-Podobnież ma jakieś towarzystwo. - Ton głosu Riley zabrzmiał śmiertelnie poważnie. - Musimy uciec jak najpędzej, inaczej jego mała Claudia nas załatwi.
-Jaka Claudia? Z 'Kronik Wampirów'? To jest jego towarzystwo?
-A skąd mam wiedzieć? Nie obchodzi mnie to. - Wzruszyła ponownie ramionami.
To ich rozbroiło. Taak, jasne, niebezpieczna dziewczynka, która ma zapewne dostęp do najlepszej broni + chłopak z zeszytem, w którym gdy zapisze imię i nazwisko jakiejś osoby, dostaje nad nią panowanie i wyobrazi ją sobie, może ją zabić = nic ważnego, prawda?
-Normalka, jak dla mnie. Zawsze miałam kłopoty. - Uśmiechnęła się szeroko, ukazując rzędy białych zębów. Peter i Alex oddychali z rezygnacją.
Normalka!
 

 
-Jak? Jak ty to zrobiłaś? Co ty robiłaś? - Peter zacisnął wargi. - Co?
-Ja czytałam.. Na głos, tak cicho.. Znalazłam świetne opowiadania z udziałem Matsuri.. - Wyszeptała Alex. - Te słowa tak pięknie smakowały na języku, jak lody śmietankowe albo o smaku Bounty... To było takie cudne..
-Niesamowite.. - Skwitował nastolatek.
-O mój Boże... - Alex sobie coś uświadomiła. - Czyli że ja jestem....
-...Lektorką. - Dokończył jej przyjaciel. Znowu chwila milczenia, która tym razem przeciągała się w nieskończoność.
-O nie.. - Powiedziała Alex i stanęła wyprostowana jak struna.
-Co? O co chodzi? - Chłopak tylko na nią zerknął.
-Ja chyba wyczytałam Ryuka i Kirę..
-R. i Ki... CO?
-Patrz! - Pokazała palcem na niedaleko przechadzającego się ciemnorudowłosego chłopaka o brązowych oczach, który zerkał na nich ukradkiem i trzymał otwarty, czarny zeszyt przed sobą...
-Nie! - Krzyknęła Alex. Chciała pobiec i uderzyć schizofrenicznego chłopaka z mangi, ale Peter ją powstrzymał.
-Uspokój się, do cholery! - Rzekł cicho zdenerowany Peter.
-Ty wiesz, w jakim jesteśmy niebezpieczeństwie? - Wycedziła nastolatka. - Czy ty zdajesz sobie sprawę, że on zabił L?!
-...Nie-niemożliwe... - Szepnął Peter.
-Nasze IQ razem wzięte jest niższe od IQ L, ale jego już nie ma!
-On musiał popełnić błąd.. Mały błąd... - Szeptał chłopak.
-Popełnił ten błąd, że czekał, zanim nas złapie. - Usłyszeli za sobą głos.
-Ryuk, zostaw ich. - Kira błyskawicznie znalazł się przy nich. - Ta dziewczyna jeszcze mi się przyda.
-No, proszę, pozwól mi ich postraszyć. - Alex odważyła się spojrzeć za siebie i nic nie zobaczyła. - CO, dziewczyno, chcesz mnie zobaczyć?
-Nie boję się ciebie, Ryuk. - Powiedziała hardo ogniowłosa.
-Naprawdę? - Głos zdawał się być rozbawiony.
-Naprawdę? - Szepnął PEter do dziewczyny.
-Nie przestrasz się. - Odpowiedziała Alex swojemu przyjacielowi.
Nagle pojawiła się przed wielka postać Ryuka. Szwy na szyi wyglądały bardzo realnie. Białka oczu stwora nie były białe, jak to w anime bywało, lecz żólte, a tęczówki miał ciemno granatowe. SKrzydła były postrzępione i tego samego koloru co oczy i ciało.
Alex i Peter poczuli mocne uderzenie w głowę i upadliby na ziemię, gdyby Ryuk ich sobie nie przewiesił przez ramiona.
-Gdzie teraz idziemy? - Spytał Ryuk.
-Tam gdzie zawsze. - Uśmiechnął się jego pan, Kira.

Peter zamrugał parę razy aż wreszcie usiadł. Zobaczył stojącą Alex przy kratach celi, do jakiej ich wpakowano.
-Alex? - Spytał. Dziewczyna wolno obrócia ku niemu głowę. Oczy miała smutne, bez wyrazu; usta były zacisnięte w wąską linijkę. - i co dalej?
-Chociaz jesteśmy w niebezpieczeństwie - Zaczęła ciągnąć ogniowłosa. - Znajdę sposób, by nas uwolnić. Uwolnię nas, Peter. Obiecuję.
 

 
Po chwili dostała odpowiedź:
=No, a gdzie 'witaj' czy może 'cześć'? A dobre maniery, hm?
=WITAM SZNOAWNEGO PANA PETERA! Zadowolony? Jest sprawa do omówienia!
=Nawijaj.
=Odpalam komputer, loguję się, patrzę, a tutaj postać z mangi! Jak mi to wytłumaczysz?
=Ja Ci nie puszczałem wirusa!
=Mów!
=To nie ja! Spotkajmy się przy pomniku o 14. Opowiesz mi o tej postaci, bo coś mi świta...
=Do zobaczenia!
Alex wyłączyła GG po krótkiej rozmowie z Peterem. Odchyliła się do tyłu na fotelu i zerknęła na złoty medal z biegów przełajowych.Uśmiechnęła się pod nosem i sięgnęła po zeszyty z pracą domową. Jeszcze dwie godziny do spotkania, ma czas!...

Peter pakował laptopa i różne jego kable do torby. Pięć minut. Szybciej, szybciej! Pomyślał.
-Szybko, głupku! - Mruknął do siebie. Jak strzała wypadł z domu i już na progu się potknął.
Przebiegł w poprzek parku i zdyszany doszedł do już czekającej Alex.
-Spóźniony o minutę!- powiedziała z uśmiechem.
-Sory, ale prawie się wywaliłem. - Powiedział Peter. - Opowiadaj.
-A więc dzisiaj rano... - Zaczęła opowiadać Alex. Usiedli na ławce, a dziewczynie usta się nie zamykały.
-TO brzmi jak opowieść z książki. - Oświadczył Peter po wysłuchaniu opowieści.
-KSIĄŻKA! No właśnie! Inkheart, inkblood, inkdeath! ATRAMENTOWA TRYLOGIA! JA wyczytałam MATSURI!!
Zapadła cisza. Te fakty zabrzmiały jak wielka zmiana, którą oczywiście były.
  • awatar OgniowłosaAlex: Skoro Ci się nie podoba, rozumiem. Ale mógłbyś/abyś przedstawić to w nieco milszy sposób :)
  • awatar Gość: bla, bla, bla
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Cichy pomruk wydał się jedynym, pierwszym i ostatnim dźwiękiem w jasno pomalowanym pokoju, który był obwieszony plakatami. Niezbyt słoneczny poranek pojawił się po raz kolejny, po zbyt długiej, ale i tak zarwanej nocy.
Dziewczyna w łóżku przewróciła się na drugi bok i ziewnęła przeciągle. Na jej twarz wsuął się wyraz niezadowolenia, gdyż już za drzwiami pokoju słychać było rozmowy jej rodziny.
Rude włosy stały dęba na wszystkie strony. Dziewczyna potarła swój policzek i usiadła na łóżku, po czym się przeciągnęła.
-Ja nie mogę, kolejna nudna sobota.. - Rudowłosa podeszła do lustra wiszącego na ścianie i spojrzała na swoje odbicie.
-Osz, chol...ipka... - Powstrzymała się w porę przed przeklnięciem. Wyglądała niczym szczotka do toalety po czyszczeniu, a kto nie widział czegoś takiego, informuję, że to dość ciekawy, interesujący i niezwykły widok.
-Alex, jesteś tam?! - USłyszała dziecięcy głos za drzwiami.
-Nie, nie ma mnie, uciekłam do lasu! - Odpowiedziała namolnej siostrze.
-Co dzisiaj robiisz? - Spytała niewinnie mała Kamille.
-Och, nie przeszkadzaj mi, okej? Dopiero się obudziłam! - Mruknęła i wypchnęła siostrę ze swojego pokoju.
-Nareszcie sama! - Rzekła cicho i odetchnęła. KOchana cisza! Bez sióstr, bez nauki, bez GG... Co?! Bez GG?!
Muszę się zalogować! Ale za chwilę, pomyślała. Wrzuciła na siebie dżinsy i zielony sweter z owcą. Pobiegła do łazienki po drodze rzucając swoim bliskim 'Cześć!'. Po proannej toalecie wpdła do kuchni, zrobiła kanapki i czmychnęła do siebie.
Położyła talerz z kanapkami przed klawiaturą i włączyła komputer wraz z monitorem. Sięgnęła zapatrzona w monitor po pierwszą z brzegu kanapkę i zaczęła jeść.
Wreszcie jej oczom ukazała się strona startowa - wybrała konto 'Alex' i wpisała swoje 25 literowe hasło, z czego 10 to cyfry.. Interesujące, zwłaszcza, że ona pamięta!
Potem widać było tapetę stworzoną przez rudowłosą. Mangowa postać na skomplikowanym tle mrugała z niezrozumieniem i badawczo przyglądała się osobie przed monitorem.. Ale zaraz, skąd ta postać?! Pomyślała Alex.
Dotknęła niepewnie monitora i odsunęła rękę. Nic. To monitor. TYLKO.
-Hekhem, kim jesteś? - Spytała, niepewna, czy to wytwór jej wyobraźni, czy halucynacje, czy może... nie, nie, to niemożliwe.
Postać nie uciekła, nie schowała się, aLE ZAGADAŁA DO NIEJ PRAWDZIWYM GŁOSEM!
-A ty? Skąd żeś się urwała? - Zapytała śmiesznym głosikiem. - Wypuść mnie! Kuso, kuso, kusoo!!((Kuso to po japońsku cholera ^^"/przyp. aut.)
I postać nagle zniknęła. Alex otrząsnęła się z transu i włączyła GG. Prędko wpisała swoje hasło, tym razem dwuliterowe. Zamknęła reklamę, spojrzała na listę dostępnych. Jest! Peter na GG! Musi mu o tym opowiedzieć, on tam może coś wie..?
O, a to co??
Matsuri przesyła wiadomość.
KTO TO, DO NIE WIADOMO CZEGO, MATSURI!?
Chwilę potem miała odpowiedź. Matsuri. Suna-gakure. Dziewczyna z animy "Naruto". ALE ONA NIE ISTNIEJE!
Alex zignorowała tą wiadomość do Petera:
=Słuchaj, musimy pogadać!...
 

 
To tak na początek witam!
No nareszcie założyłam minibloga na pingerze
Będę sobie pisała dla samej siebie, bo i tak chyba nikogo nie obchodzi nienormalna ruda dziewczyna, która niekoniecznie ma dobrze w głowie, i w dodatku jest niemożliwa?
Raczej nikogo
Będę tutaj sobie pisać opowiadania o niesamowitych zdarzeniach, fantastyce, magii.. Po prostu Paranormal Stories
Akcja będzie nieco ściągnięta z Atramentowej trylogii (Atramentowe serce, Atramentowa krew, Atramentowa śmierć), cyklu "Artemis Fowl" i innych książek. Główną bohaterką będzie dziewczyna, jak zapewne można się domyśleć I jej przyjaciel, chłopak, bez którego nie może się obejść, bo to jej kompan! Postaram się tworzyć nagłe zwroty akcji, dorzucić szczyptę tajemniczości i wydarzeń, na które nikt, absolutnie nikt nie jest przygotowany...
Taa, a co ważniejsze, na pewno nie dostanę komentarzy. To jest pewne
Do zobaczenia w następnej notce!
  • awatar Gość: Gipsik ty wcale nie jesteś nienormalna!! Po prostu jesteś inna!! xdd Ale włąśnie za to cię lubię!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›